Do tego turnieju przygotowywałem się od dwóch tygodni. Codziennie rozwiązywałem kilkadziesiąt zadania i grałem około godziny albo na Playchess (zawodnicy w przedziale 1800-2200) lub z moim sąsiadem Ryszardem Szydzikiem notabene świetnym blickażem. Wszystko układało się świetnie, ale jak to bywa życie lubi spłatać figla i o mały włos, a turniej przeszedłby mi koło nosa. 

Pierwotnie udział w turnieju zadeklarowało ponad 80 zawodników, jednak na start stawiło się już tylko 59. W całym tym gronie znalazła się liczna grupa zawodników z Niemieckich klubów z Forstu i Cottbus oraz jeden mistrz międzynarodowy z Białorusi w osobie Nikolaja Alavdina.

W pierwszej rundzie przyszło mi się zmierzyć na drugiej szachownicy z FM Karolem Kuczą, rezultat był z góry do przewidzenia. Wyszła z tego miniatura i Karol zainkasował gładko pierwszy punkt. Jak się później okazało Karol zdobywając 8 pkt. (+7,=2,-0) na możliwych 9, wygrał w ładnym stylu cały turniej. W drugiej rundzie mogło dojść do małej sensacji w pojedynku pomiędzy Karolem Kuczą i Grzegorzem Kołodziejskim, któremu udało się zdobyć figurę i Karol był zmuszony grać bardzo uważnie, by nie przegrać. Jednak w powstałej końcówce K+W na K+G, Grzegorz podstawił gońca i z remisówki zrobiła się przegrana.

Praktycznie do końca turnieju Karolowi po piętach deptało dwóch zawodników tj. Alavdin i Manigk. Obaj panowie zdobyli po 7,5 pkt. i dopiero wartości pomocnicze zdecydowały że drugie miejsce zajął Manigh, a na miejscu trzecim znalazł się Alavdin.  

Mnie udało się zdobyć 5,0 pkt.. ale była spora szansa na odrobinę więcej. Dwie partie tj. z Tomaszem Lambrechtem i Julią Kudlak chociaż przegrane, to uważam że zagrałem dość dobrze. Partia z Tomkiem była najdłuższą partią rundy, a pozycja jaka powstała na szachownicy w końcówce, wymagała jeszcze dużego zaangażowania z obydwu stron. Kiedy mi spadł czas, Tomkowi pozostało na zegarze około 12 sekund. Podczas naszego pojedynku Tomek musiał sporo się "nagimnastykować". Zresztą po partii Tomek przyznał się, do tego że go "przycisnąłem". Natomiast podczas partii z Julią Kudlak, już w debiucie udało mi się zgarnąć jej lekką figurę i Julia musiała grać bardzo uważnie i sporo włożyć wysiłku w odrobienie tej straty. Ostatecznie mój gruby błąd popełniony w końcówce, dał jej punkt. Na przysłowiowe "osuszenie łeż" w ostatniej rundzie, udało mi się efektownie wygrać z Andrzejem Rapiejem (I+). Turniej uważam za bardzo udany, zarówno od strony organizacyjnej jak i własnej postawy.

Wyniki MTS

Artur Urbaniak

 

 

 

 

 

Oto galeria zawierająca zdjęcia mojego autorstwa, z pierwszego turnieju w tegorocznej edycji "Grand Prix 4 Miast", jaki odbył się Nowogrodzie Bobrzańskim, w niedzielę 15 kwietnia.

Serdecznie zapraszam i życzę miłego oglądania!

Artur Urbaniak

 

W piątek wieczorem tak koło 20-stej dzwonił do mnie Grzegorz Kołodziejski, niestety wracałem z Zielonej Góry i nie mogłem odebrać telefonu. A potem nawał wieczorno-popołudniowych domowych spraw i gdzieś umknęło mojej uwadze, że ktoś chciał ze mną rozmawiać. Rano w sobotę oddzwoniłem do Grzegorza. Jak się okazało potrzebował jeszcze jednego chętnego kierowcy szachisty z autem, a widział że zapisałem się do turnieju, to do mnie dzwonił, z pytaniem czy bym nie zabrał kilku osób. Zgodziłem się, chociaż nie bardzo chciało mi się jechać. Wszakże niedziela miała być słoneczna, a to jak wiadome potrafi czasami skutecznie odebrać chęć do gry w szachy. W Nowogrodzie byliśmy sporo przed czasem, a co mogą robić szachiści w piękny niedzielny poranek. Jak to nie wiecie? To wam powiem mogą tylko grać, grać i jeszcze raz grać. Mnie się niestety nie chciało, więc postanowiłem że będę oglądał jak grają między sobą Zenek Jachimek i Andrzej Pastuszko. Niestety z tego błogiego stanu wyrwał mnie krótkim acz stanowczym "zagramy" Mariusz Kudlak. Komu jak komu, ale Mariuszowi nie mogłem odmówić wszakże mój bilans pojedynków z nim jest ujemny. Pierwsza partia i miniatura, Mariusz patrzył na szachownicę przez dłuższą chwilę i jak to mówią złapał "zwiechę", w końcu odrzekł "No mat". Mat był dość nietypowy, bo opierał się na powolnym podsunięciu gońca czarnopolowego na pole d6, dla odciąć czarnego króla oraz na daniu mata hetmanem z c2 na polu g6. No cóż mój przeciwnik nie zrobił roszady, a w dodatku zaczął wychodzić do przodu pionami skrzydła królewskiego. Partii przyglądał się Andrzej Gruszecki, któremu wyraźnie spodobała się moja miniatura. Sam byłem trochę zaskoczony, bo przez ostatnie miesiące prawie nie grałem. Mariusz szybko ułożył figury, co jednoznacznie oznaczało, że domagał się rewanżu. Druga partia trwał znacznie dłużej. Jednak gdy w obozie Mariusza, siły wyraźnie stopniały i zbliżał się wielkimi krokami nieuchronny mat, skapitulował. Mariusz Kudlak jest solidnym graczem i na wielu turniejach, raczej widać go grającego bliżej czołówki, niż końca stawki. Dla mnie te dwie wygrane był lekkim szokiem. Jednak prawdziwy szok, to mnie dopiero czekał i to jak się później okazało podwójny. Wreszcie zaczął się turniej. W pierwszej rundzie zagrałem z Julią Kudlak córką Mariusza, która w ładnym stylu odebrał, to co ojciec wcześniej stracił. U Juli widać że ma ochotę grać i ma już dość sporą wiedzę, o tym co dzieje się na szachownicy, a co najważniejsze umie tę wiedzę wykorzystać. Na dowód jej postępów i na swoje pocieszenie, nie tylko ja zostałem, w tym turnieju przez Julę pokonany. Ulegli jej tacy silni zawodnicy jak Grzegorz Czachor (I++), Przemysław Stępniak (I) i Grzegorz Kołodziejski (II). Pierwsza runda i mam całe zero. W drugiej rundzie przyszło mi się zmierzyć z młodym walecznym z Zielonej Góry w osobie Olafa Lewandowskiego. I tutaj mój gruby błąd, w równej końcówce przechyli szalę zwycięstwa na stronę Olafa. Po partii zapytałem się go, kto jest jego trenerem i dowiedziałem się że jest pierwszym uczniem Karola Kuczy (Mistrz FIDE). Druga runda i ja nadal mam zero. No nic, pewnie dzisiaj nie mój dzień. W trzeciej rundzie ląduję na ostatnim stole, a przeciwko mnie będzie grał, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu bardzo solidny i trudny zawodnik Andrzej Gruszecki (rasowa dwójka). Sprytna kombinacja ze strony Andrzeja i nie mam już jednej lekkiej figury, partia była krótka. A ja nadal po trzech rundach mam całe zero. Pierwszy szok za mną. Następna rundę mam wolną. Chwytam więc za aparat i idę robić zdjęcia szachistom, a w duchu zbieram resztki szachowej godności, by w kolejnych rundach odrobić straty. Walczę i pomimo licznych błędów, wszystkie pozostałe partie udaje mi się wygrać. Drugi szok przyszedł gdy sędzia wyczytał mnie i okazało się że w swojej kategorii zająłem drugie miejsce, tuż za mną znalazł się Mariusz Kudlak (lekko zdziwiony że udało mi się go wyprzedzić), a pierwsze miejsce zgarną tj. wywalczył Eryk Ostojicz. I tak pomimo początkowych trudności, do domu wróciłem z tarczą - znaczy się wielkim pucharem i pięknym dyplomem. A w progu domu przywitał mnie mój syn okrzykiem "Tato wygrałeś!!!". No i właśnie dlatego moi drodzy WARTO GRAĆ W SZACHY - do końca.  

Wyniki:

W grupie "A-Otwartej" zwycięzcą został Karol Kucza (ŻKSz Żary), który wygrał wszystkie swoje pojedynki, na drugim miejscu znalazł się Dariusz Bieliński (LKSz "Caissa" Lubsko), a trzecie miejsce przypadło dla Piotra Jagodzińskiego (Wieża Pęgów).

W grupie "A-Otwartej" w kategorii od 1601 do 1800: zwyciężyła Julia Kudlak (KSGU Tęcza Krosno Odrz.), na drugim miejscu znalazł się Tomasz Lambrecht (ŻKSz Żary), a trzecie miejsce zajął Adam Gola (KSGU Tęcza Krosno Odrz).

W grupie "A-Otwartej" w kategorii od 1401 do 1600: zwyciężył Eryk Ostojicz (LKSz "Caissa" Lubsko), drugie miejsce zajął Artur Urbaniak (Lubsko), na trzecim miejscu uplasował się  Mariusz Kudlak (KSGU Tęcza Krosno Odrz.)

W grupie "A-Otwartej" w kategorii kobiet: zwyciężyła Julia Kudlak (KSGU Tęcza Krosno Odrz.), na drugim miejscu znalazła się Paulina Raczykowska (KSz Stilon Gorzów Wlkp.), a trzecie miejsce przypadło dla Oliwi Musin (ŻKSz Żary).

W grupie "B-Juniorskiej" w kategorii od 1201 do 1400: zwyciężył Wojciech Ziobrowski (KSz Sulechów), na drugim miejscu znalazł się Dominik Więcek, a trzecie miejsce zajęła Julia Gruszecka (LKSz "Caissa" Lubsko)

W grupie "B-Juniorskiej" w kategorii od 1001 do 1200": zwyciężył Sebastian Jakubowski (Niwiska), na drugim miejscu znalazł się Łukasz Kobita (Gubiński Klub Szachowy), a trzeci był Damian Opulski (Niwiska),

W grupie "B-Juniorskiej" w kategorii do 1000: zwyciężył Wiktor Góralczyk (LKSz "Caissa" Lubsko), drugi był Jan Czyżewski (Zielona Góra), a trzecie miejsce wywalczył Franciszek Milczanowski (LKSz "Caissa" Lubsko)

W grupie "B-Juniorskiej" w kategorii dziewcząt: zwyciężyła Julia Gruszecka (LKSz "Caissa" Lubsko), druga była Maja Ziobrowska (KSz Sulechów), a trzecia Zuzanna Kamińska (Krosno Odrzańskie)

Kilka słów na zakończenie:

Turniej w Nowogrodzie Bobrzańskim, jest pierwszym turniejem w tegorocznym cyklu Grand Prix czterech miast. I należy również wziąć pod uwagę że "Klub Szachowy DK Nowogród Bobrzański" bierze po raz pierwszy udział w GP4M. Organizatorzy przygotowali całość turnieju wyśmienicie. Wielka klimatyzowana sala gry, bogato zastawiony stół wszelakim jadłem i piciem. A od strony sędziowskiej, nie kto inny jak sam Arkadiusz Wiśniewski, który cały czas bacznie czuwał nad prawidłowym przebiegiem turnieju i kolejny raz zrobił to bardzo dobrze. Martwi trochę fakt że zawiedli sami szachiści swoją stosunkowo niską frekwencją. Pewnie "pogodna niedziela" zebrała swoje żniwo. Powiem krótko niech żałują, bo było WARTO. 

Apel:

Szkoda że tak mało przyjechało zawodników z Zielonej Góry i Gubina. W Zielonej są dwa kluby szachowe, a tutaj zaledwie trzech reprezentantów. Można śmiało rzec "śmiech na sali".  Również nie popisał się Gubin, u nich też tylko zebrał się trójka chętnych do gry. Tutaj apel do prezesów klubów z Zielonej Góry i Gubina: "Panowie zakopcie w końcu te animozje, te topory. A właściwie to najlepiej jak byście swoje wojenne zapały zrealizowali nad turniejowymi szachownicami. Proszę weźcie, w końcu pod uwagę, że szachom w naszym województwie, służy tylko pokazywanie, że są one sportem mocnym i przyciągającym liczną rzeszę ludzi. Tylko tak możemy zapewnić że ten sport będzie mile widziany zarówno przez wszelkie władze jak i sponsorów". Turnieje z cyklu GP4M są turniejami otwartymi i może w nich grać każdy. Dobrym przykładem, na to że jest to turniej dla wszystkich, jest liczny udział zawodników z ŻKSz Żary. Gdzie klub żarski nie będąc jednym ze współorganizatorów GP4M, potrafi przysłać 9 swoich zawodników.        

P.S.

Galeria moich zdjęć z turnieju ukaże się w ciągu kilku dni.

Artur Urbaniak

 

W piątek 16 marca w LDK rozegrana została piąta finałowa runda IX Grand Prix Szkół. W tegorocznej edycji w turnieju wystartowało łącznie 135 uczniów z 15 szkół znajdujących się na terenie gminy Lubsko i gminy Jasień. 

Finaliści IX GPS 2017/2018:

W grupie szkół podstawowych w kategorii chłopców:

1. Eryk Ostojicz

2. Aleksander Kiełek

3. Cyprian Skibicki

W grupie szkół podstawowych w kategorii dziewcząt:

1. Julia Gruszecka

2. Karolina Machnicka

3. Anna Kuśmierczyk

W grupie szkół gimnazjalnych i średnich w kategorii chłopców:

1. Tomasz Lambrecht

2. Marcin Hermansdorfer

3. Tomasz Dynowski

W grupie szkół gimnazjalnych i średnich w kategorii dziewcząt:

1. Agata Wojciechowska

2. Adrianna Urbaniak

3. Kornelia Sówka

 

Klasyfikacja drużynowa szkół IX GPS 2017/2018:

Miejsce  Szkoła 1 2  3 4 5 suma
1 SP-2 Lubsko 27,5 27 24,5 25 24 128
2 SP Jasień 21,5 22,5 22,5 22 21,5 110
3 SP-1 Lubsko 21,5 23,5 18,5 22,5 20,5 106,5
4 SP Mierków 13 18,5 23,5 23 23 101
5 SP Górzyn 19 18,5 19 17,5 17,5 91,5

 

Miejsce Szkoła 1 2 3 4 5 suma
1 Gimnazjum nr 1 Lubsko 21 22 20 24,5 26 113,5
2 Niepubliczne Gimnazjum Lubsko 27 20 25 19,5 20 111,5
3 ZSOiE Lubsko 24 24 22,5 18 18,5 107
4 ZST Lubsko 19 22 19,5 21 21 102,5
5 Gimnazjum Jasień 16,5 15,5 19 18,5 21 90,5